REKLAMA

Antyturystyka gminna

09:54, 12.10.2017 | K.N
REKLAMA
Skomentuj
Gmina Warlubie posiada dobre warunki do rozwoju funkcji turystycznej. Fot. Krzysztof Nowicki

Lubię podróżować po Polsce. Zaglądać w miejsca, których nie zdążyłem jeszcze zobaczyć. Przed podróżą czytam i szukam tego, co przekona mnie do wyjazdu, szukam głównie w Internecie. Sprawdziłem, co mogę znaleźć na stronach samorządów z powiatu świeckiego. Spojrzałem okiem turysty, który regionu kompletnie nie zna.

I co zobaczyłem? Masakrę, miazgę, nicość, poprzednią epokę. Jeśli już jakiś turysta znajdzie upchniętą na dole strony zakładkę „Turystyka”, to zamiast dowiedzieć się, gdzie i jak ma spędzić przyjemnie czas, dostanie po oczach urzędniczym bełkotem.

„Gmina Warlubie posiada dobre warunki do rozwoju funkcji turystycznej, gdyż leży w obszarze o bardzo dużych walorach i atrakcyjności środowiska przyrodniczo-krajobrazo­wego oraz znacznych zasobach środowiska kulturowego (patrz mapa synteza uwarunkowań i mapa walory kulturowe)” – prawda, że urocze? I ile wartościowych informacji na początek!

Gdy jakimś cudownym wysiłkiem woli ktoś jeszcze nie zrazi się, żeby szukać powodu do przyjazdu do Warlubia, to dalej natknie się na przykład na opis… lesistości gminy: „lesistość gminy kształtuje się na poziomie 57,3 %. Lasy mają w gminie duże znaczenie rekreacyjne, będąc łatwym celem penetracji turystycznej, a dodatkowo ich atrakcyjność podnosi fakt, że towarzyszą wszystkim jeziorom gminy”.

Serio! Nie ma tam opisu, że można sobie poszukać grzybów i że jest ich masa. Że można popływać w tym czy w tamtym jeziorze i jak do nich dojechać oraz gdzie zjeść (i np. jakich regionalnych potraw poszukać). Jest za to opisana „rzeźba polodowcowa”. Nie żartuję, sprawdźcie sami. I nie ratuje tej strony fakt, że osadzono tam też galerię zdjęć – to wszystko razem nie tworzy żadnego przydatnego przewodnika. Zapomnicie o tym, żeby rodzina, która szuka atrakcji dowiedziała się np. o istnieniu w Rulewie hotelu i parku linowego.

Myślicie, że Warlubie to wyjątek? To zajrzyjcie sobie np. na stronę gminy Jeżewo. Podstrona „Turystyka i wypoczynek” to opis Jeziora Stelchno. A tam najpierw napchane ile hektarów ma woda, ile wyspy, jakie głębokie zatoczki. Dopiero później dobrniecie, że to I klasa czystości wód i że są dwa kąpieliska. Jest szkic jeziora. Ale mapki z tym, jak dojechać do kąpieliska już się nie uświadczy (choć pisemny opis jest). I to koniec działu. A przecież w tej samej gminie jest jeszcze kilka zbiorników wodnych. Ba, są korty, hala sportowa, lasy pełne grzybów…

No dobra – jest jeszcze zakładka „ścieżki rekreacyjno-turystyczne”. Tam wyczytacie, że gmina ma sporą „ilość” (ech… nawet z językiem urzędnicy mają kłopot) ścieżek rekreacyjno-turystycznych. Chcielibyście wiedzieć jakich? „W najbliższym czasie, tu znajdą państwo opisane właśnie takie lokalne ścieżki rekreacyjno – turystyczne” – informuje uprzejmie jeżewski magistrat. Naprawdę tak napisali! Można się bardziej turystycznie skompromitować?

Podobnie jest np. na stronie gminy Lniano. Fajnie, że jest baza miejsc noclegowych z linkami – ale to za mało. Dużo za mało.

Najlepiej pod tym względem wypada Świecie. Ma opisane zabytki, linki do instytucji, które nimi zarządzają. Ale nadal to tylko zbiór informacji – to nie jest prowadzenie Internauty za rękę i przekonywanie go, że jak zabierze dzieci do samochodu i podjedzie do Świecia, to będzie mógł pokazać szkrabom zamek, a potem np. wykąpać się na basenie.

Czy przestajecie się już dziwić, że jedynym znanym turystom miejscem od kilkudziesięciu lat jest właściwie tylko Tleń? I że tylko tam ludzie naprawdę robią biznes na turystach?
To teraz zastanówcie się, ile razy od 1990 r. (reformy samorządowej) wybraliście władze gminy, które zmarnowały waszą szansę na to, że przyjadą do Was ludzie i zostawią pieniądze w waszych kieszeniach, wywożąc w zamian zrelaksowane duszę i ciało. Tylko… czy Was to w ogóle obchodzi? Patrzę na internetowe strony samorządowe i widzę, że nie. Patrzę latem na kąpielisko nad Stelchnem i widzę, że nie. Że od blisko trzydziestu lat macie tę sprawę głęboko w… jeziorach. Szkoda. 

(K.N)

Dziennikarz, II sekretarz redakcji tygodnika „Do Rzeczy”, redaktor naczelny pierwszego polskiego serwisu dziennikarskiego o bezpieczeństwie na drogach brd24.pl. Wcześniej pracował m.in. jako redaktor dzienników „Metro”, „Rzeczpospolita”. Mieszkał w Jeżewie, a dziennikarskie rzemiosło poznawał w lokalnym tygodniku „Czas Świecia”.

Łukasz Zboralski
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© swiecie24.pl | Prawa zastrzeżone | 2017