Świecianin Radosław Pyrka zajął czwarte miejsce w Pucharze Polski Psich Zaprzęgów. Zawody odbyły się w Minikowie.
Sezon jesienny dla zawodników ze: Świecia Radosława Pyrki oraz Tomasza Dobrowolskiego rozpoczął się w iście błotnisty sposób. Od momentu przybycia na stake out (miejsce, w którym zawodnicy wraz ze swoimi psami przebywają podczas zawodów), ciemne chmury i deszcz nie zapowiadały niczego dobrego. Dobrze nam znana trasa, która nigdy nie przedstawiała większych trudności dla masherów i ich zaprzęgów, zamieniła się w rzekę błota.
Sobota 7.10.2012 r.
Pobudka o 6 rano. Pada... kawa i można wstawać. Przede wszystkim trzeba wypuścić psy, które już niecierpliwie wyją na całym stake out-cie. W związku z tym, że to mój klub organizuje zawody, pomagam w oznakowaniu trasy. Startuję w dwóch konkurencjach D1 (dwa rasowe syberyjskie husky + hulajnoga) oraz SC1 (pies + scooter). Pomimo tego, że starty są od godziny 11, to rano każdy ma masę roboty. Czekamy na odprawę weterynaryjną dla naszych czworonogów oraz odprawę sprzętową, sprawdzającą sprawność sprzętu na którym jedziemy. Pierwszy start mam o 11.02, więc kilka minut wcześniej ubieram psa w specjalne szelki i udaję się na linię startu. W tej konkurencji startuje 8 osób. Odliczanie sędziego i ruszam … no niestety nie... jak na złość nie mogę podczepić linki do hulajnogi i ruszam z 5-o sekundowym opóźnieniem. Mokra trawa na starcie nie jest problemem, ale po 500m dojeżdżam do stromego zjazdu, który w strugach deszczu zamienił się w błotną zjeżdżalnię. Pierwsze błoto w twarz i po sprawie, jakoś zjechałem. Dalej było już tylko gorzej... Na metę dotarłem z drugą lokatą, mijając na podbiegu zawodnika startującego przede mną. Chwile odpoczynku i zaczynam przygotowanie moich huskich do startu. Już podczas treningów wiedziałem, że ten start będzie czysto „rekreacyjny”, ponieważ moje adopcyjne syberiany nie są typowymi psami sportowymi. Trasa 4700m składała się z dwóch pętli, a więc dwa razy musiałem zmierzyć się z rzeką błota, w której znikała cała stopa. Psy były chyba bardziej niż ja zdziwione warunkami na trasie, ale napierały do przodu aż miło. Chyba chciały mieć już to z głowy. Na mecie okazało się, że zajęliśmy trzecie miejsce, natomiast Tomek Dobrowolski pierwsze z duża przewagą nad rywalami. Resztę dnia spędziłem w namiocie, susząc strój na kolejny dzień. O godzinie 18 zorganizowany został „Wieczór mashera”, czyli integracja zawodników, podczas której rozlosowano różne nagrody.
Niedziela 8.10.2012 r.
W nocy ulewny deszcz zalał część stake outu, ale poranek był w miarę pogodny. Sędziowie ze względu na bezpieczeństwo zawodników skrócili dystans tras. Zadowolony z pierwszego dnia postanowiłem pojechać ostrożnie, żeby ewentualna wywrotka na trasie nie zaprzepaściła miejsc na podium. Pierwszy start w SC1 przebiegł pomyślnie. Flo, suczka z którą startowałem dała z siebie wszystko. Przeciągnęła mnie przez tę błotną breję na trasie i zachowaliśmy nasze drugie miejsce w stawce generalnej. Sprawy gorzej wyglądały z moim drugim startem w D1. Syberiany szybko doszły do siebie, ale bałem się, że znając sytuację na trasie mogą zastrajkować na starcie. Całe szczęście pomyliłem się! Podczas odliczania pełne energii wyrywały do przodu. Trzy, dwa, jeden i ruszyliśmy po brąz. Nagle z lewej strony zauważyłem osobę z psem, która zaczęła zbliżać się do trasy, którą jechałem. Niestety moje ciekawskie psy też to zauważyły i skręciły się przywitać... Nasza przewaga czasowa nad rywalem zaczęła gwałtownie maleć. Kiedy udało mi się odciągnąć psy i wrócić na trasę nasz rywal już się zbliżał. Według przepisów przepuściliśmy zbliżający się zaprzęg i ruszyliśmy za nim. Minutowa strata nie dawała nam spokoju. W błotnym rowie nie było szansy na wyprzedzanie, więc trzymaliśmy się na kole współzawodnika. Dopiero podbieg pod górkę umożliwił nam minięcie zaprzęgu i odrabianie strat. Pomimo tego, że na metę wjechaliśmy pierwsi strata czasowa cofnęła nas na czwartą lokatę. Do brązu zabrakło nam niecałych trzydziestu sekund...
RADOSŁAW PYRKA
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu swiecie24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz