Mroźny i śnieżny weekend przyniósł strażakom z powiatu świeckiego pełne ręce roboty. Od dramatycznej ewakuacji z powodu „cichego zabójcy”, przez pożar domu w gminie Nowe, aż po ratowanie przymarzniętego łabędzia.
Zima w pełni, a wraz z nią pojawiają się zagrożenia związane z ogrzewaniem domów. Statystyki minionego weekendu pokazują, jak ważne jest sprawne działanie systemów ostrzegawczych i drożność przewodów kominowych.
Do najgroźniejszej sytuacji doszło w niedzielne popołudnie przy ulicy Polnej w Świeciu. Lokatorzy jednego z mieszkań rozpalili w piecu węglowym, gdy nagle rozległ się alarm detektora tlenku węgla.
Mieszkańcy natychmiast opuścili budynek i wezwali pomoc.
Strażacy, którzy przybyli na miejsce, potwierdzili za pomocą specjalistycznych mierników obecność tlenku węgla.
— Gdyby nie niewielkie urządzenie na ścianie, ta historia mogła zakończyć się tragicznie. Po przewietrzeniu pomieszczeń i ponownym sprawdzeniu detektorami, lokatorzy mogli bezpiecznie wrócić do domu — podkreśla Adam Gwizdała, oficer prasowy KPP w Świeciu.
W niedzielę około godziny 14:00 strażacy otrzymali wezwanie do pożaru domu jednorodzinnego w Morgach (w gminie Nowe).
Właściciel budynku podjął próbę samodzielnego ugaszenia płomieni, co przypłacił obrażeniami. Z poparzeniami dłoni został przetransportowany do szpitala.
[ZT]29545[/ZT]
Jako wstępną przyczynę pożaru strażacy wskazują wadę instalacji elektrycznej, choć dokładne okoliczności zbada biegły.
Seria interwencji zaczęła się już w piątek wieczorem na świeckich Chmielnikach.
— Doszło tam do silnego zadymienia piwnicy. Choć początkowo podejrzewano pożar sadzy, okazało się, że przyczyną był niedrożny przewód kominowy – dym po prostu „cofnął się” do wnętrza budynku — relacjonuje Adam Gwizdała ze straży pożarnej w Świeciu.
Z kolei w Pruszczu strażacy walczyli ze skutkami silnych mrozów. W jednym z budynków pękła rura, a wylewająca się woda zaczęła zalewać podwórko i wdzierać się do części mieszkalnej. Konieczne było wypompowanie rozlewiska.
W sobotni poranek strażacy wykazali się empatią wobec zwierząt. Na jeziorze w Błądzimiu zauważono łabędzia, który przymarzł do tafli lodu i nie mógł odlecieć. Ratownicy uwolnili ptaka i przekazali go pod opiekę osobie zgłaszającej. Po ogrzaniu i odzyskaniu sił, łabędź miał zostać wypuszczony na wolność.

Przykład z ulicy Polnej w Świeciu pokazuje, że czujka tlenku węgla to inwestycja w życie. Warto również dbać o regularne przeglądy kominiarskie, by uniknąć groźnego zadymienia lub pożaru sadzy.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz