Historia

Zamknij

Nekropolie Świecia

E.D 15:03, 01.11.2013
Skomentuj Nekropolie Świecia

Dzień Wszystkich Świętych, nazywany przez nas Świętem Zmarłych skłania nas do zadumy nad upływającym życiem, ale kieruje też naszą uwagę na miejsca ostatniego spoczynku- cmentarze, nazywane też nekropoliami. Historia pochówków zmarłych jest stara jak dzieje człowieka. Ślady cmentarzysk pochodzących z okresu kultury łużyckiej, a więc ok. tysiąca lat przed naszą erą, znajdują się na stanowiskach archeologicznych w Świeciu i Grucznie. Zapewne w bliższym już nam okresie kształtowania się w X i XI wieku, na obszarze Pomorza, państwowości polskiej i istnienia od XII wieku księstwa-kasztelanii świeckiej księcia Grzymisława i późniejszych władców Świętopełka i Mestwina musiały istnieć w obszarze naszego miasta cmentarze parafialne przy nowo wybudowanych kościołach. Również w czasach panowania Krzyżaków i rozwoju ulokowanego przez nich w widłach Wisły i Wdy miasta, udokumentowano istnienie cmentarza miejskiego przy kościele farnym i cmentarza rycerskiego na przedzamczu.

Łódką na pogrzeb
W późniejszych czasach aż do przenosin miasta w XIX wieku z powrotem na wysoki brzeg Wdy wzmiankowane są też cmentarze ewangelicki i żydowski i cmentarz osadników mennonickich, później ewangelicki we wsi Ostrów Świecki założonej na gruntach należących od czasów lokacji krzyżackiej do miasta Świecia a leżących na wyspie na Wiśle. Ostrów do czasów I wojny światowej należał administracyjnie do powiatu świeckiego, był swego rodzaju dzielnicą miasta położoną, już po regulacji Wisły, na prawym jej brzegu. W administracji kościelnej jeszcze po II wojnie światowej Ostrów należał do parafii rzymskokatolickiej w Świeciu. Pochówki osób tego wyznania odbywały się po przetransportowaniu zwłok łodziami przez rzekę na cmentarze w Świeciu - na co dowodem jest zdjęcie z zasobów Narodowego Archiwum Cyfrowego. Wspomniany cmentarz mennonicko-ewangelicki w Ostrowie istnieje nadal, jest dość dobrze zachowany lecz niestety zaniedbany i zarośnięty. Jeszcze przed translokacją miasta powstaje w XVII w. cmentarz przy klasztorze bernardyńskim dla zakonników i dwa cmentarze dla świeckich. Po przenosinach Świecia mających miejsce w XIX wieku, już w latach 1858-68, powstaje pierwszy cmentarz rzymskokatolicki, przy ul. Mickiewicza, który dzisiaj nazywany jest "starym cmentarzem". Kiedy w roku 1891 rozpoczęto, na terenie za cmentarzem rzymskokatolickim budowę kościoła ewangelickiego, obecnie Św. Andrzeja Boboli, powstał przy nim cmentarz ewangelicki. Obejmował on teren miedzy kościołem, ul. Młyńską a dzisiejszym gimnazjum nr 2. Zlikwidowano go po II wojnie światowej, tworząc skwer zieleni, a później (co jest dla mnie kuriozalne) plac zabaw dla dzieci. Również dość liczna gmina żydowska przeniesionego Świecia zbudowała ok. 1881 roku przy ul. Klasztornej synagogę, a na zakupionym terenie przy ul. Polnej zaczęła użytkowanie cmentarza z kostnicą. Cmentarz ten w październiku 1939 roku stał się miejscem bestialskich mordów niemieckiego Selbstschutzu na Żydach zamieszkałych w Świeciu i grupie Polaków. Okrutne rozstrzeliwania trwały trzy dni: 7, 8 i 9 października 1939 roku. W listopadzie 1945 r. dokonano ekshumacji z mogił, identyfikacjii uroczystego pogrzebu na cmentarzu na ul. Sienkiewicza - ale tylko 30 polskich mieszkańców Świecia! Według istniejących dokumentów - źródeł i relacji świadków albo ciała zamordowanych Żydów po ekshumacji ponownie spoczęły w mogile na Polnej, albo – czego nie można wykluczyć - wcale tej mogiły nie ekshumowano. Jeśli tak, okoliczności powyższe wskazywałyby więc na to, że ziemia cmentarza na Polnej nadal kryje w sobie ciała Żydów, ofiar niemieckich mordów. Niestety, teren cmentarza nie jest w żaden sposób zaznaczony. Tekst na pomniku ustawionym w 1958 roku, nie mówi o tragedii i miejscu wiecznego spoczynku żydowskich mieszkańców Świecia . Jest w tej tematyce jeszcze wiele innych niewiadomych związanych z tragedią z 1939 r., co jest przedmiotem dociekań i poszukiwań Klubu Miłośników Historii (KaMuH). Był jeszcze też w Świeciu drugi cmentarz ewangelicki przy obecnej ulicy, a dawniejszej dzielnicy Chmielniki, po prawej stronie za jednostką wojskową. Dzisiaj jest tam park i żadnego śladu cmentarza chociaż jeszcze w latach 70-tych ub. wieku pośród krzaków można było dostrzec nagrobki. Istnieją wzmianki iż cmentarz ten był początkowo miejscem pochówków mennonitów, z istniejącej od XVIIIw. na tzw. kaczych dołach kolonii mennonickiej.

Nowe cmentarze Świecia
W dwudziestoleciu międzywojennym między 1920 a 1939 rokiem rozpoczęto użytkowanie kolejnych cmentarzy na terenie Świecia, cmentarza przy ul. Sienkiewicza nazywanego do dziś nowym cmentarzem i cmentarza w Krajowym Szpitalu Psychiatrycznym oraz od 1938 roku cmentarza w ówczesnej dzielnicy Świecia Przechowie. Samo Przechowo i związane z nim nekropolie szczególnie mennonickie wymagałyby osobnego omówienia w świetle istnienia w Przechówku centrum mennonitów na teren Pomorza Nadwiślańskiego. Liczę, że stanie się to za przyczyną publikacji o Przechowie, która jest właśnie przygotowywana.

Wieczna im pamięć
Ze względu na pozycję w historii miasta, nekropolię przy ul. Mickiewicza w Świeciu, tzw. stary cmentarz, można by przyrównać w lokalnej skali do Cmentarza na Powązkach w Warszawie. Czas i okoliczności, a przede wszystkim ludzie bez wyobraźni i szacunku dla tradycji, okazały się bardzo nielitościwe dla tego miejsca. Na obszarze 1,10 ha spoczęły doczesne szczątki ludzi, którzy budowali i współtworzyli nasze miasto. Niefortunnie zrealizowano w latach 90-tych ub. wieku administracyjną decyzję o likwidacji cmentarza podjętą przez władze poprzedniego ustroju. Zniszczono grobowce i mogiły wielu znanych i niezwykle zasłużonych mieszkańców dawnego Świecia. Część ze zlikwidowanych grobów miała dużą wartość zabytkową i artystyczną. Dziwi tym bardziej w takiej sytuacji postawa urzędu konserwatorskiego, a właściwie brak jego należytego rozeznania w kwestii wartości tej nekropolii. Niestety to strata bezpowrotna. Nie odzyskamy już wielu grobów, w tym pochowanych tam powstańców z 1863 r. Nie przywrócimy mogił żołnierzy z wojny polsko-bolszewickiej, które stały kiedyś - jak w wojsku- równym szeregiem, by dziś być jedynie wspólną mogiłą zlokalizowaną przy płocie cmentarza. Jak kiedyś traktowano podobne lokalizacje i kogo grzebano pod cmentarnym murem, nie wspomnę. Z pewnością nie jest to miejsce dla bohaterów z 1920 roku. Dzięki nieustępliwości nieżyjących już Jana Kamińskiego
i Jana Jakubika (obaj spoczęli na cmentarzu przy ul. Sienkiewicza), udało się odnaleźć i ocalić grób Leona Neumanna, pierwszego po odzyskaniu niepodległości burmistrza Świecia i Pierwszego Honorowego Obywatela Miasta. Tytuł ten, w 1923 r., za zasługi w organizowaniu polskiej administracji i działania na rzecz wzmocnienia obronności kraju w obliczu sowieckiej nawały, nadał mu sam prezydent Polski Stanisław Wojciechowski. Grób jest skromny choć zadbany staraniem grupy społeczników i pasjonatów, którzy pamiętają też o zniczach i kwiatach z okazji świąt i rocznic. Zachował się jeszcze grób ks. Wojciecha Blocka - proboszcza Starej Fary i dziekana dekanatu świeckiego. Ksiądz Block był aktywnym działaczem niepodległościowym w latach zaboru pruskiego (prześladowanym za te działania przez władze), współtwórcą Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół". Grób również bardzo zniszczony i odwiedzany tylko przez garstkę pasjonatów, co może dziwić, bo jest to w końcu grób kapłana, a tuż obok jest parafia św. Andrzeja Boboli. Jeszcze gorzej wygląda mogiła pierwszego, po przeniesieniu miasta, proboszcza Świecia- ks. Ignacego Jasińskiego. Zachował się również, choć w podobnie złym stanie, grób Jana Szałkowskiego, twórcy rozwoju szkolnictwa i oświaty w niepodległym Świeciu, rektora szkoły powszechnej nr 1. Myślę, że sensownie będzie przypomnieć, że w najbliższej okolicy cmentarza są dwie duże szkoły: gimnazjum i liceum ogólnokształcące. Nie ma już grobowców doktorów: Rutendolfa- -Przewoskiego, niezwykle cenionego i lubianego lekarza miejskiego oraz Stanisława Dekowskiego, dyrektora Krajowego Szpitala Psychiatrycznego, twórcy formatu lecznicy w okresie międzywojennym. Pogrzeb doktora Dekowskiego, pogrzeb bardzo uroczysty, z państwową ceremonią, w lipcu 1934 roku, był niezwykłym wydarzeniem. Na cmentarz trumnę lekarza odprowadzili mieszkańcy miasta, władze lokalne, wojewódzkie i krajowe jak również lekarze z kilkunastu krajów Europy. Grób doktora Przewoskiego zniknął całkowicie, grobowiec rodzinny Dekowskich przeniesiono na prośbę rodziny na cmentarz w szpitalu psychiatrycznym. Tam też spoczął syn Państwa Dekowskich - Feliks Jerzy Dekowski, człowiek niezwykle utytułowany, specjalista od spraw morskich, członek rządu emigracyjnego w Londynie w czasie II wojny światowej, który zaczynał karierę jako absolwent świeckiego gimnazjum.

Również i cmentarz na ul. Sienkiewicza skupia wiele grobów ludzi niezwykle zasłużonych dla naszego miasta, zbiorowe mogiły ofiar hitlerowskich mordów czy bohaterów walk wrześniowych. Jeden z grobów jest jednak szczególny, to miejsce spoczynku Januarego Janiszewskiego, ostatniego żyjącego jeszcze w Świeciu, w okresie międzywojennym, powstańca styczniowego, odznaczonego Orderem Polonia Restituta i Krzyżem Walecznych. Takim ludziom z mocy międzywojennych przepisów ale przede wszystkim wielkiego szacunku dla bohaterów – powstańców- oddawał jako pierwszy honory sam marszałek Józef Piłsudski, a po nim Rydz-Śmigły.

Przykrym znakiem dzisiejszych czasów, jest stan i opuszczenie mogił zacnych świecian i bohaterów z naszego regionu. Z powodu ograniczeń miejsca nie mogę wymienić wszystkich tak ważnych, znanych i docenianych za życia osób pogrzebanych na nowym cmentarzu.  Pewnie zgodnie z wolą wielu czytelników wspomnę osobę, którą wielu z nas może jeszcze pamiętać - ks. Jerzego Kosza. Ten wieloletni proboszcza parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Świeciu, inicjator i wykonawca planu odbudowy Starej Fary, społecznik i organizator, dobry duszpasterz,  ale też człowiek o wielu ukrytych zasługach, szczególnie w okresie władzy komunistycznej. Pamiętajmy jego postawę wobec ludzi z opozycji i władz w okresie stanu wojennego, bardzo godnego kapelana nieistniejącej już jednostki wojskowej, tak bardzo skrzywdzonego i niesłusznie oskarżanego w końcowych latach życia. Niech te wyjątkowe wspomnienie będzie jakimś małym zadośćuczynieniem za ówczesną ludzką zawiść i głupotę.

Jako miłośnik historii w najbliższych dniach zachęcam do interesowania się losem grobów na „naszych cmentarzach” i angażowania się w ocalenie tego, co jeszcze na nich da się ocalić dla potomnych.
JÓZEF SZYDŁOWSKI

(E.D)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu swiecie24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%