Artykuły sponsorowane

Zamknij

Działka pod Bydgoszczą leżała odłogiem 22 lata. Pan Roman był pewien, że nie zarobi na gruncie o tak dziwnym kształcie

Artykuł sponsorowany 06:44, 15.06.2026 Aktualizacja: 06:50, 15.06.2026
Skomentuj Sprzedana działka pod Bydgoszczą o nietypowym kształcie

Roman z Bydgoszczy kupił trzydzieści arów pod miastem dwadzieścia dwa lata temu, jako rezerwę na emeryturę, której nigdy nie zaczął wykorzystywać. Plany się zmieniły, dzieci dorosły, działka była długa, wąska, oddzielona od asfaltu pasem ziemi w cudzych rękach, a sama parcela przez lata pozostawała wyłącznie pozycją w corocznej decyzji podatkowej. Kolejni pośrednicy mówili to samo: papier ma pan dobry, ale klient indywidualny pod dom jednorodzinny tej działki nie kupi. Kiedy Roman po przejściu na emeryturę razem z żoną postanowili uporządkować swoje sprawy majątkowe, wpisał w Google deweloper skup działek i przekonał się, że nawet za grunt odrzucony przez klienta indywidualnego można dostać konkretną kwotę bez miesięcy negocjacji.

 

Działka, która z każdym rokiem coraz dłużej "leżała"

W 2003 roku Roman pracował jeszcze jako inżynier w jednym z bydgoskich zakładów. Po latach odkładania doszedł do wniosku, że trzymanie pieniędzy na lokacie nie ma sensu i zainwestował w trzydzieści arów pod miastem - jak wówczas radzili znajomi: "ziemia pod Bydgoszczą zawsze wzrośnie, najwyżej zostawisz dzieciom". Cena była rozsądna, papiery proste, w księdze wieczystej żadnych obciążeń. „Kiedyś coś się z tym zrobi" - mówił wtedy żonie i przez pierwsze lata jeszcze tam czasem jeździł, popatrzeć.

Później życie poszło inaczej. Dzieci dorosły, wprowadziły się we własne mieszkania, z czasem nawet wnuki zaczęły dorastać. Działka - choć formalnie wciąż budowlana - stopniowo pokazała swoje drugie dno. Po pierwsze, kształt: była długa i wąska, bardzo niewygodna pod komfortowy dom jednorodzinny. Po drugie, dostęp: leżała w tak zwanej drugiej linii, oddzielona od asfaltu pasem gruntu należącego do sąsiada, z którym Roman miał tylko ustną zgodę na przejazd, bez wpisu w księdze wieczystej. Po trzecie, plan miejscowy: w nowym studium uwarunkowań zaktualizowano parametry zabudowy, a klient indywidualny chcący tam postawić dom musiałby najpierw scalić działkę z którąś z sąsiednich, żeby spełnić nowe wymogi minimalnej powierzchni budowlanej.

Po piętnastu latach Roman przestał już nawet odbierać telefony od pośredników, którym zlecił sprzedaż. Wiedział, że działka jest, że płaci od niej rocznie podatek od nieruchomości, że gdzieś leży teczka z aktem notarialnym i że to wszystko. Trudna działka budowlana - to było najgrzeczniejsze określenie tego, co się stało: zamrożony kapitał, którego ani nie da się ruszyć, ani z czystym sumieniem zostawić.

 

Telefony, które kończyły się tak samo

W zeszłym roku, kilka miesięcy po przejściu na emeryturę, Roman z żoną zaczęli rozmawiać o tym, jak chcą wyglądać kolejne lata. Bez wielkich rewolucji, ale z konkretem: chcieli pomóc córce z wkładem własnym na większe mieszkanie i odłożyć rozsądną rezerwę na coroczne wyjazdy oraz na drobne remonty u siebie. Liczby się zgadzały tylko pod jednym warunkiem - że ta stara działka pod Bydgoszczą wreszcie zacznie pracować jako kapitał, a nie tylko jako pozycja w księgowości domowej.

Roman wystawił ogłoszenie na największym portalu z nieruchomościami i obdzwonił dwa biura pośrednictwa, z którymi pracował przy zakupie mieszkania córki. Reakcje były niemal identyczne. Pierwszy tydzień - żadnego telefonu. Drugi tydzień - kilka pytań typu „czy jest dojazd asfaltowy", po czym osoby pytające oddzwaniały z rezygnacją. Po miesiącu zgłosił się jeden lokalny rolnik, który zaproponował kilkanaście tysięcy gotówką, „bo i tak nikt panu więcej nie da, ja przynajmniej dołożę kawałek do swojego pola". Pośredniczka, która zgodziła się wystawić ofertę, była uczciwa: „Panie Romanie, klient indywidualny dziś chce mieć media w drodze, gotowe pozwolenie i komfortowy kształt. Pana działka spełnia jeden z trzech warunków. Na takie grunty czeka się czasem rok, dwa, a i tak schodzą za połowę wyceny."

Trzy tygodnie później, robiąc porządki z dokumentami w piwnicy, Roman wpisał w wyszukiwarkę kilka fraz związanych ze sprzedażą trudnych nieruchomości. Trafił w ten sposób na firmę, która kupowała działki w całym województwie kujawsko-pomorskim i prezentowała się jako wyspecjalizowany inwestor deweloperski, gotowy pracować na nieruchomościach, których klasyczny rynek nie umie obsłużyć. Pomyślał, że tracić nic nie traci, więc zadzwonił.

 

Rozmowa, w której ktoś po raz pierwszy zaczął zadawać konkretne pytania

Konsultant nie wszedł na drogę „zaraz dam panu cenę". Przez kwadrans pytał o szczegóły: gdzie dokładnie leży działka, jaki jest numer w ewidencji, czy jest księga wieczysta, kto jest właścicielem pasa ziemi do drogi, czy istnieje jakikolwiek dokument potwierdzający służebność, jakie parametry zabudowy obowiązują dziś w studium, jaki jest stan techniczny gruntu. Roman odpowiadał, niczego nie zatajając - w jego doświadczeniu lepiej powiedzieć od razu, niż usłyszeć o cofniętej ofercie tydzień później. Konsultant nie obiecywał cudów. Powiedział, że oddzwoni za dwa dni z konkretną propozycją, kiedy przejrzy księgę wieczystą, sprawdzi sąsiednie działki w portalu mapowym i uzgodni cenę z zespołem inwestycyjnym.

Oddzwonił po pół dnia z konkretną kwotą i z propozycją terminu aktu notarialnego w drugim tygodniu. Roman policzył: oferta z jasnymi warunkami, bez opłat po jego stronie, bez konieczności trzymania ogłoszenia przez kolejne miesiące - wystarczyło, żeby spokojnie wesprzeć córkę z wkładem własnym oraz odłożyć planowaną rezerwę. Konsultant dodał wtedy coś, co Romanowi zostało w głowie:

"Panie Romanie, jako deweloper mamy po prostu więcej możliwości niż osoba, która chce kupić jedną parcelę pod swój własny dom. Możemy podjąć formalną rozmowę z właścicielem pasa ziemi o ustanowienie służebności drogowej, możemy zaproponować scalenie z sąsiednim gruntem, w ramach większego projektu wystąpić o korzystniejsze warunki zabudowy. Klient indywidualny nie ma na to ani czasu, ani aparatu organizacyjnego. Z naszej perspektywy to standardowy element pracy nad takim gruntem - z perspektywy klienta indywidualnego bariera nie do przejścia."

Roman zapytał, czy musi coś zapłacić z góry, czy są jakieś opłaty wstępne, czy podpisuje teraz jakąś umowę przedwstępną. Konsultant odpowiedział, że nie - że firma działa w modelu bezpośredniego zakupu, z aktem notarialnym, gdzie sprzedający dostaje pieniądze przelewem tego samego dnia, a wszystkie koszty notarialne i opłaty są po stronie kupującego. Tak działa wyspecjalizowany skup gruntów prowadzony jako stała działalność inwestycyjna - z portfelem podobnych spraw w regionie i procedurą, która nie wymaga od sprzedającego żadnych nakładów, czasu na wycenę ani biegłego.

 

Co dwadzieścia dwa lata leżącej działki wreszcie dla Romana zrobiły

Akt notarialny podpisali dwanaście dni po pierwszym telefonie. Roman przyszedł do kancelarii w Bydgoszczy z teczką dokumentów i wyszedł stamtąd z potwierdzeniem przelewu. Pieniądze trafiły na konto zgodnie z umową, w terminie uzgodnionym podczas pierwszej rozmowy, bez kosztów po jego stronie. Działka, która przez dwadzieścia dwa lata była dla niego głównie pozycją w corocznej decyzji podatkowej, w jeden dzień zniknęła z jego portfela - bez konieczności prowadzenia ogłoszenia przez kolejne miesiące i bez ryzyka, że potencjalny kupujący wycofa się na etapie kredytu. Roman z żoną mogli przejść do realizacji planów, które razem ułożyli sobie na emeryturę. Co HelpFin zrobi z tą ziemią dalej, to już nie była jego sprawa.

(Artykuł sponsorowany)
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu swiecie24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%