Galeria Sztuki ?Warzywniak? w Gdańsku Oliwie, 12 lipca, gościła Annę Mokwę, poetkę i Kingą Willim prozaiczkę ze Świecia. Pisarki zaprezentowały swoje utwory, czym wywołały burzę i rozgrzały dyskusję słuchaczy do czerwoności. A poszło o wulgaryzmy w literaturze.
Oliwska Akademia Sztuki zaprosiła Anię i Kingę, by zaprezentowały się trójmiejskiej publiczności. Towarzyszyłem im z aparatem. To miał być wyjazd, jak większość podobnych. Jedziemy, siadamy, czytamy, odpowiemy na dwa rutynowe pytania, czyli: kto mnie inspiruje i co poeta miał na myśli pisząc…?
Do Gdańska Oliwy dotarliśmy pociągiem. Na stacji czekał już Andrzej Fac , który miał poprowadzić spotkanie, i Ewa Miłek, poetka. Potem, przy shaku waniliowym, bohaterki omówiły z prowadzącym scenariusz.
W Galerii Sztuki „Warzywniak” czekały krzesła. I stolik. A na ścianach retrospektywa trójmiejskiego malarstwa. Oniryczne pejzaże, delikatne akwarele i prace na deskach przypominające dziecięce bohomazy. Nad głowami pisarek – olejna gęś na czerwonym tle.
Nikt nie przypuszczał, że ta emocjonalna czerwień, za chwilę, rozleje się po sali.
Kilka wierszy na początek przeczytała liryczna Anna Mokwa. Proste, krótkie formy. Każda z piruetem na końcu, po wykonaniu którego, trudno ustać na prostych nogach.
Kinga przeczytała swoje opowiadanie „Niebna”. Publiczny debiut. Ręce się trzęsły, brakowało tchu, ale poszło. „Niebna” to dramatyczna i przewrotna historia pewnej kobiety. Na myśl przyszedł mi film „Oszukać przeznaczenie”. Tylko opowiadanie Kingi jest o Niebo lepsze, od tego amerykańskiego „filmidła”.
W kolejnej części głos miała Ania. Przeczytała drugi zestaw wierszy. I znów liryczne szpile. Prosto w duszę. W jednym pojawiły się niecenzuralne słowa.
Na sali cisza. Konsternacja. Potem burza braw. I pytania od słuchaczy. Dlaczego użyła wulgaryzmów? Czy są potrzebne i czy można zastąpić je innymi, bardziej lotnymi słowami? Większość uważała, że przekleństwa nie ujmują niczego lirycznej formie wiersza. Był jednak na sali jegomość, który kategorycznie się temu sprzeciwił. Postawił tezę, że wulgaryzmy wysadzają wiersze i sprawiają, że zmieniają się, w swego rodzaju, literackie zombie. Świecianki ze spokojem odpierały ataki, co rozjuszało adwersarza.
Epilog spotkania dokonał się w Klubie Artystów „Loft”. Przy kawie dzieliliśmy się wrażeniami. Było ich tak dużo, że prawie uciekł nam pociąg powrotny.
Tomasz Karpiński
0 0
Świetny tekst - dorównuje co najmniej osiągnięciom poetyckim i prozatorskim bohaterek gdańskiego spotkania (jeśli ich nie przewyższa...)
0 0
Zuza - Ty także musisz się dużo nauczyć, zanim zostaniesz krytykiem literackim.
0 0
Fajne!tylko dlaczego nie można tego nazwać po imieniu? Sztuka rynsztokowa.
0 0
Mickiewicz się w grobie przewraca.
0 0
Zuza trafiłas w sedno.Chylę czoła
0 0
Zuza, napisz kogo cytowalas?
0 0
Noto bluzgajta do woli!
0 0
Nawet oficera kompleks w krok uwiera, a każdy dudek ma swój czubek - z księgi przysłów
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu swiecie24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz