Kierowcy podróżujący w niedzielne przedpołudnie autostradą A1 przecierali oczy ze zdumienia. W okolicach węzła Nowe Marzy, na trasie w kierunku Łodzi, doszło do mrożącego krew w żyłach incydentu – na drodze szybkiego ruchu awaryjnie lądowała awionetka.
Do zdarzenia doszło w niedzielę (22 marca) około godziny 11:40. Dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Świeciu otrzymał nietypowe zgłoszenie, które natychmiast postawiło na nogi służby ratunkowe. Na miejsce skierowano patrol wydziału ruchu drogowego.
Po przybyciu na miejsce funkcjonariusze potwierdzili, że na pasie zieleni oddzielającym jezdnie stoi niewielki samolot. Maszyną podróżowały dwie osoby. Policjanci szybko ustalili tożsamość pilota – okazał się nim 32-letni mieszkaniec powiatu grudziądzkiego.
— Mężczyzna był trzeźwy i posiadał wszystkie niezbędne uprawnienia do prowadzenia statków powietrznych — wyjaśnia mł. asp. Małgorzata Furkacz, oficer prasowy KPP w Świeciu. — Najważniejszą informacją był jednak fakt, że mimo ogromnego zagrożenia, nikt nie odniósł obrażeń — dodaje.
Pilotowi udało się posadzić maszynę w taki sposób, że nie doszło do kontaktu z żadnym z samochodów poruszających się autostradą.
Lądowanie samolotu na tak ruchliwej trasie oznaczało spore problemy dla podróżnych. Mundurowi zabezpieczali miejsce zdarzenia przez ponad pięć godzin. W tym czasie konieczne było udrażnianie ruchu, który odbywał się tylko jednym pasem.
Służby musiały czekać na specjalistyczną lawetę oraz zespół techniczny, który przeprowadził demontaż skrzydeł awionetki, aby umożliwić jej bezpieczny transport z autostrady. Działania policji koncentrowały się na zapewnieniu bezpieczeństwa kierowcom i zapobieganiu kolizjom w miejscu, gdzie lądował samolot.
Choć zdarzenie zakończyło się jedynie strachem i utrudnieniami w ruchu, sprawa ma swój ciąg dalszy.
— W tej sprawie mundurowi prowadzą postępowanie pod kątem art. 174 Kodeksu karnego, czyli sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w komunikacji. Postępowanie to ma wyjaśnić dokładne przyczyny i okoliczności, które zmusiły pilota do tak drastycznego manewru – informuje świecka policja.
Za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym lub powietrznym grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. Śledczy sprawdzą m.in. stan techniczny maszyny oraz poprawność decyzji podjętych przez 32-latka w trakcie lotu.
::news{"type":"see-also","item":"30372"}
::news{"type":"see-also","item":"30359"}
::news{"type":"see-also","item":"30356"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu swiecie24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz