Zamknij
REKLAMA

Rowerowa wycieczka sprzed lat. Rozpoznacie osoby ze zdjęcia?

12:03, 23.04.2019 | Dariusz Podlejski
REKLAMA
Skomentuj

Zygmunt Schmelter więzień obozu Stutthof żył i pracował wśród nas.

W ramach projektu Klubu Miłośników Historii KaMuH – „Zwykli-niezwykli”, prezentujemy dzisiaj postać kolejnego zwykłego-niezwykłego człowieka zasłużonego mieszkańca naszego rejonu Zygmunta Schmeltera.

Młodość i pasja

Urodził się 22 października 1911 roku w Britz pod Berlinem. Był potomkiem starej polskiej rodziny pochodzącej z okolic Laskowic, której potomkowie emigrowali do Prus. Zanim to uczynili swoje nazwisko pisali Szmelter. Trudny czas zaborów i bezpaństwowości wielu Polaków nie złamał ich ducha. W momencie budowania państwa polskiego po I wojnie światowej, rodzina Schmelter jak wiele innych polskich rodzin, wróciła do macierzy. Schmeltrowie osiedlili się w Grudziądzu. Młody Zygmunt ukończył tam szkołę powszechną. W 1931 zdał maturę, a następnie rozpoczął naukę w pięcioletnim Państwowym Seminarium Nauczycielskim im. Stanisława Staszica w Grudziądzu. W trakcie nauki w latach 1932-1933 odbył obowiązkowa służbę wojskową w Dywizyjnym Kursie Podchorążych Rezerwy Piechoty.

Jego pasją była praca z młodzieżą. W 1934 roku podjął pracę jako nauczyciel w Szkole Powszechnej w Łasinie, a następnie od 1935 roku pracował w Szkole w Jeżewie. W przededniu wojny na własną prośbę 27 czerwca 1939 roku, został przeniesiony do Szkoły Ćwiczeń przy państwowym Liceum Pedagogicznym w Grudziądzu. W celu objęcia stanowiska komendanta hufca szkolnego przysposobienia wojskowego od 25 lipca do 12 sierpnia 1939 roku brał udział w kursie informacyjno-szkoleniowym w Warszawie. Stanowiska tego nie zdążył objąć, gdyż w tym samym miesiącu został zmobilizowany.

Czas wojny

W okresie międzywojennym Grudziądz był jednym z najliczniejszych garnizonów na Pomorzu. Stacjonowały w nim dowództwo 16 Dywizji Piechoty, 64 Grudziądzki Pułk Piechoty, 65 Starogardzki Pułk Piechoty, 16 Pułk Artylerii Lekkiej i 18 Pułk Ulanów Pomorskich. W mieście działało także kilka szkół wojskowych – Centrum Wyszkolenia Kawalerii oraz Szkoła Pilotażu.

Ppor. Zygmunt Schmelter, po mobilizacji został przydzielony do Batalionu Obrony Narodowej „Świecie” obejmując dowództwo jednego z plutonów. Działania wspierała kompania PW (Przysposobienia Wojskowego) złożona z uczniów gimnazjum i liceum, gdzie pracował wcześniej jako nauczyciel. Ciężkie walki toczyły się do 3 września. Podziw i uznanie oficerów Batalionu wzbudziła postawa adeptów kompanii PW. Dzielnie wspierali wysiłki obrońców Grudziądza. 3 września w godzinach popołudniowych do Batalionu ON „Świecie” dotarł rozkaz o przegrupowaniu, na co niestety było już za późno. Batalion zepchnięty do Nowej Wsi przez nacierający niemiecki 3 pp 21 Dywizji Piechoty, próbował dotrzeć na pozycje do Tarpna. Ostrzelany z broni maszynowej i ogniem artyleryjskim z Księżej Góry został rozproszony, a jego dowódca mjr. Stanisław Dobrzański zginął. Część Batalionu w godzinach nocnych zdołała się wycofać, natomiast pozostali rankiem 4 września dostali się do niewoli. W mieście ukrywali się dywersanci niemieccy, którzy w trakcie wycofywania się wojsk polskich strzelali z ukrycia do żołnierzy polskich. Zygmunt Schmelter został ciężko ranny w nogę. Jego rana zagrażała życiu. Rannego umieszczono w szpitalu wojskowym w Elblągu, skąd przeniesiono go do Stalagu IA Stalblack (Stabławki), a następnie do Oflagu XIA Prenzlau. Jako nieuleczalnie chorego zwolniono go z obozu jenieckiego XXB Marienberg 21 września 1940 roku.

Okupacja i prześladowania ludności polskiej

Jako nauczyciel, już we wrześniu 1939 roku, zaraz po zajęciu przez Niemców Jeżewa, był poszukiwany przez miejscowy Selbstchutz. Miejscową inteligencję wywożono do obozów przejściowych, a następnie rozstrzeliwano. Największym miejscem kaźni był Mniszek. Od aresztowania i niechybnej śmierci uratował go pobyt najpierw w szpitalu, potem pobyt w oflagu. Od 6 września 1939 roku w Grudziądzu działała grupa operacyjna Einsatzkommando 1/V wchodząca w skład Einstatzgruppe V, pod dowództwem SS-Brigadefurera Ernesta Damzoga. Dokonano wówczas wielu aresztowań Polaków i Żydów na podstawie list proskrypcyjnych (tzw. Sonderfahndungsbuch) w ramach tzw. Akcji Tannenberg. Ofiarami prześladowców byli księża, ziemiaństwo, polscy nauczyciele, pracownicy polskich urzędów i wszyscy ci, którzy po odzyskaniu niepodległości działali na rzecz polskości Pomorza. Niestety wśród ofiar był także brat Zygmunta Schemltera ks. Henryk Schmelter, rozstrzelany w Klamrach w listopadzie 1939 roku.

Działania Niemców związane z germanizacją rodziły oczywisty sprzeciw i bunt ludności polskiej, która organizowała się w podziemiu zbrojnym. Wielu zostało zmuszonych, pod groźbą wysłania do obozu, do podpisania volkslisty. Pomimo tego Zygmunt Schemelter dobrze znając język niemiecki odmówił przyjęcia posady nauczyciela. Obowiązek pracy zmusił go do przyjęcia pracy biurowej w instytucji ruchomościami miejskimi w charakterze kontysty (pracownika pomocniczego w księgowości).

Niestety mało wiemy w temacie działalności konspiracyjnej podziemia grudziądzkiego. Na bazie skąpej dokumentacji wiadomo, że 28 października 1944 roku, razem z Zygmuntem Schmelterem Stapo Bromberg/Graudenz skierowało do obozu koncentracyjnego Stutthof dziewięć osób. W uzasadnieniu podano przyczynę aresztowania – Verdacht Widerstandsbewegung (podejrzany o przynależność do ruchu oporu). Poza panem Zygmuntem aresztowano innego byłego polskiego oficera rezerwy Edwarda Chudzińskiego – obaj pracując w księgowości mogli mieć cenne informacje dla działalności podziemnej. Sam Szmelter nie wspominał nigdy do jakiej organizacji należał. Wspominał tylko, że na krótko przed aresztowaniem składał przysięgę przystąpienia do tajnej organizacji wyzwoleńczej. Możemy się domyślać, że tą „tajną organizacją” była ZWZ-AK na Pomorzu. Od połowy 1943 roku w Grudziądzu mieścił się Inspektorat Podokręgu Południowego ZWZ-AK na Pomorzu. W powojennej Polsce przyznanie się do przynależności w AK równało się z represjami.

Więzień nr 100653

W KL Stutthof w listopadzie 1944 roku przebywało 57 tys. 56 więźniów, pomimo że przewidziana ilość miejsc to 25 tys. Było tam również 4 tys. mieszkańców ewakuowanej powstańczej Warszawy. W obozie żydowskim z powodu pogarszających się warunków sanitarnych wybuchł tyfus. Warunki były straszne: brak ogrzewania zimą, sadystyczne zachowanie kapo, wieczny głód, wieczne apele, bicie, dobijanie słabych i chorych, zupełny brak poszanowania godności człowieka. W obozie „jesteś tylko numerem 100653”, nie masz imienia ani nazwiska, nie masz żadnych praw…

W piśmie do ZBoWID z dnia 3 listopada 1977 roku Zygmunt Schmelter wnosił o uznanie jego kombatanctwa wspominając pobyt w obozie, wspominał - gehenna nie miała końca… Z biegiem upływającego czasu i zbliżających się wojsk radzieckich, Niemcy podjęli decyzję o ewakuacji obozu. W warunkach zimowych miał miejsce „marsz śmierci”. Kolumna jeńców, pieszo udała się w kierunku Gdańska i dalej na północ do Wejherowa. Zygmunt Schmelter pisał: „…przeżyliśmy niezapomniany marsz śmierci, w czasie mroźnej, ostrej zimy, przy marszu drogami, na których śnieg sięgał do strudzonych cierpieniem kolan, a jedynym ubiorem były pasiaki, których na postoju nie było gdzie wysuszyć, a skorupę lodową, w którą zamieniały się nocą, tajało się ciepłem własnego ciała ruszającego do dalszego marszu”. Jeńców wyzwolono w Wejherowie w połowie marca 1945 roku.

A potem mówili na niego „Kolarz”

Po powrocie z obozu, Zygmunt Schmelter powrócił w rodzinne strony i rozpoczął to co było jego powołaniem – pracę nauczyciela w szkole. Warunki powojenne wiązały się z rozpoczęciem na nowo procesu dydaktycznego. Organizowano wszystko od nowa – nie było ławek, krzesełek, podręczników itd. Od 1945 roku pracował w szkole w Gródku. 17 grudnia 1947 roku, na własną prośbę, został przeniesiony do szkoły w Gackach. W czasie od 1 września 1948 do 31 sierpnia 1949 roku odbył studia w Państwowych Wyższych Kursach Nauczycielskich w Toruniu, po których został przeniesiony do Publicznej Szkoły Powszechnej nr 2 w Świeciu, z dniem 1 maja 1958 roku mianowany kierownikiem tej szkoły. Po reorganizacji szkół i połączeniu Szkoły Podstawowej nr 1 i nr 2 w jedną Szkołę Podstawową nr 1, Zygmunt Schmelter został jej nauczycielem, a od 1966 roku zastępcą kierownika szkoły. 1 września 1970 roku otrzymał stanowisko kierownika szkoły. Stanowisko sprawował do przejścia na emeryturę czyli do sierpnia 1972 roku.

Zapewne z uwagi na swoja kontuzję – ranę nogi odniesioną w kampanii wrześniowej, pan Zygmunt wszędzie poruszał się rowerem. Do pracy również jeździł na rowerze. Miejscowi mówili na niego „Kolarz”. Pasją kolarstwa próbował zarazić swoich uczniów. Do dzisiaj zachował się piękny album pochodzący z 1961 roku, będący relacją z wędrownego obozu rowerowego. Młodzież ze szkoły nr 2 w dniach 3-16 lipca 1961 roku pokonała trasę 394 km wokół Mazur. Prezentujemy państwu kilka zdjęć z tego albumu, może ktoś się na nich rozpozna?

Zygmunt Schmelter wraz z małżonką Zofią wychowali czworo dzieci. Zmarł 21 grudnia 2006 roku. Za swoją działalność został uhonorowany Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, a także wieloma innymi odznaczeniami resortowymi. Przez wiele lat walczył o swoją godność jako Polaka, gdyż ZBoWID do 1978 roku odmawiał mu przyznania praw kombatanckich.

Źródła:
- materiały archiwalne rodziny Schmelter
- Stutthof Zeszyty Muzeum 6(16), Danuta Drywa, Dzieje Pomorza Gdańskiego na przykładzie losów rodziny Zygmunta Schmeltera, więźnia KL Stutthof, str. 113-129.

 

REKLAMA
(Dariusz Podlejski)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (1)

CSWCSW

1 0

Uwielbiam czytac historie o ludziach ktorzy zyli w moim ukochanym Swieciu. Piekna historia. Prosze o wiecej. 17:08, 23.04.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© swiecie24.pl | Prawa zastrzeżone