Zamknij
REKLAMA

Czy Marcin Zieliński uzdrawia? Czy wiesz co działo się w kościele na Mariankach? Ty też tak możesz przekonuje ewangelista

20:14, 04.06.2017 | Krzysztof Nowicki
Skomentuj W drugich warsztatach prowadzonych w Świeciu przez Zielińskiego wzięło udział 250 osób. fot. Krzysztof Nowicki
REKLAMA

Czy każdy może uzdrawiać? Kto dokonuje cudów? Czy wypada aby ewangelista chodził na siłownię? Co zrobić po uzdrowieniu? Z Marcinem Zielińskim rozmawia Krzysztof Nowicki.

25-letni absolwent AWF – Marcin Zieliński - jeździ po całym świecie, głosi Ewangelię i modli się o uzdrowienie, ale też uczy innych jak Jezus może przez nich uzdrawiać. Na zaproszenie Wspólnoty Rodzin dwukrotnie poprowadził warsztaty w Świeciu i modlitwę o uzdrowienie w kościele św. Józefa. Podczas jego ostatniej wizyty udało nam się przeprowadzić z nim krótki wywiad.

Krzysztof Nowicki – portal Świecie24 / Gazeta Lokalna: - Jesteś drugi raz w Świeciu, stajesz na środku kościoła i chcesz uzdrawiać. Stawiasz się w roli Jezusa?

MARCIN ZIELIŃSKI, lider Wspólnoty Uwielbienia "Głos Pana" w Skierniewicach:
- Czy stawiam się w roli Jezusa? Myślę, że nie. Stawiam się w roli normalnego katolika, który wie kim jest, wie co uzyskał przez chrzest, przez bierzmowanie i do czego został powołany przez Kościół. Bo przecież każdy, kto przyjął sakrament bierzmowania, wypowiedział przed biskupem treść mniej więcej brzmiącą tak, że będzie odważnie i mężnie świadczył i wyznawał wiarę. Więc ja wiem co ogłosiłem, co powiedziałem, znam Słowo Boże i wiem do czego Jezus powołał nas wierzących. Znam też Jego ostatni nakaz, że mamy iść i głosić Ewangelię, i między innymi mamy też uzdrawiać chorych. Chcę być posłuszny. Robię to, o co Jezus prosi mnie, o co prosi każdego z nas. Także robię robotę, którą wszyscy powinniśmy robić.

Ja chodzę wiele lat na niedzielne msze św. i właściwie nigdy w kościele nie słyszałem o tym, co powiedziałeś.

- Albo nie słyszeliśmy, albo nie skupiliśmy się kiedy było to czytanie. Bo my bardzo przywykliśmy do czytań. Tak bardzo, że nie robi na nas wrażenia jak słyszymy w Ewangeliach o wskrzeszeniu Łazarza.

No tak, bo traktujemy mszalne czytania jako przypowieści i nie odnosimy tego do swojego życia.

- Ale znamy takie fragmenty, gdzie Jezus nie mówił w przypowieściach i mówi bardzo dosłownie. Wystarczy popatrzeć na początki Kościoła, gdzie pierwsze cztery wieki historii Kościoła to jest eksplozja cudów i uzdrowień. I tylko w ten sposób Ewangelia przenosiła się dalej.

Jezusa obietnica i nakaz misyjny nigdy się nie skończył tylko myśmy zignorowali temat i przyzwyczailiśmy do tego, że się nic nie dzieje.

Dobrze rozumiem, że cuda i uzdrowienia są najlepszym narzędziem ewangelizacyjnym?

- Uważam, że jeżeli Jezus ich potrzebował w swoim głoszeniu Ewangelii i to zajmowało bardzo ważną część Jego głoszenia, to my też powinniśmy uważać je za potrzebne w głoszeniu.

Gdyby zwykły katolik, czytelnik naszej gazety czy portalu, po przeczytaniu tego wywiadu miałby taką myśl, że też chciałby coś zmienić w swoim życiu religijnym, to co ma zrobić? Pójść do kościoła, pójść do proboszcza?

- Przede wszystkim myślę, że zawsze aktualne jest to słowo, gdzie napisane jest w Biblii, że „Jeśli będziesz mnie szukał z całego serca dam ci się znaleźć”. A więc Pan Bóg ma różne sposoby aby nas odnaleźć, ale musimy szukać, musimy zacząć wołać go, potrzebować w naszym życiu. bo Bóg nigdy na siłę nie wejdzie do naszego życia, wbrew nam. Mamy wolność w szukaniu.

Pierwszą rzeczą jest zacząć prosić Boga o taką realną zmianę w życiu, o doświadczanie w życiu Jego obecności. A Bóg może odpowiedzieć na różne sposoby. Ja mogę podać jakiś schemat działania, a to nie musi zadziałać w każdym życiu.

Myślę, że jeśli ktoś chce coś zmienić to warto poszukać wspólnoty, w której są wierzący ludzie. Ja akurat spotkałem Boga w ruchu charyzmatycznym. Znam ludzi którzy spotkali Boga w innych ruchach. Na pewno ważne jest mieś wspólnotę. Myślę, że taka mała wspólnota jest kluczem do wzrostu duchowego, do budowania właściwej relacji z Bogiem.

Czym się charakteryzuje Twoja posługa?

- Bardzo dużą prostotą. Ja nie głoszę wielkich teologii, nie wykładam ludziom doktryn, dzielę się świadectwem, dzielę się swoim doświadczeniem jak Słowo Boże działa w moim życiu i opowiadam o tym co Bóg czyni podczas posług, na których jestem.

To chyba jest najprostsza, najczystsza Ewangelia jaka może być, ale ona jest pełna mocy. I to jest moje marzenie głosić tak prostą Ewangelię, którą każdy człowiek może przyjąć i każdy może doświadczyć jej mocy.

Staram się zmieniać mentalność ludzi i pokazywać, że w tej posłudze nie chodzi o wspaniałych ludzi. Ja nie uważam żebym miał coś, czego inni nie mają. Pokazuję, że każdy wierzący może żyć jak ja. Skoro ja widzę te rzeczy w moim życiu to każdy inny człowiek również może je widzieć.

Mówisz, że Ewangelia jest prosta. Co takiego jest w tej Ewangelii?

- Ewangelia jest Dobrą Nowiną o zbawieniu w Jezusie. Ewangelia jest prosta ale też bezkompromisowa, bo Jezus mówi jest jedyną drogą do Ojca. To znaczy, że tylko przez Jezusa możemy otrzymać zbawienie. I Ewangelia mówi o tym, że każdy z nas potrzebuje zbawiciela, bo każdy z nas zgrzeszył. I ofiara Jezusa, którą On złożył na krzyżu za nas, jest jedyną ofiarą która może zmyć nasze grzechy, dać nam nowe życie. Ja tego doświadczyłem i dziś o tym mówię.

Jeśli zaprosisz Jezusa do swojego życia On może je przemienić i to jest potwierdzane znakami i cudami. I te rzeczy nie dzieją się z powodu Marcina Zielińskiego ale z powodu Ewangelii.

Podczas warsztatów czy kiedy nauczasz w kościele opowiadasz o tym, co Bóg czyni podczas posług. Możesz opowiedzieć też naszym czytelnikom?

- Dzisiaj dzieliłem się świadectwem uzdrowienia 15-latki, która miała czerniaka złośliwego. Na jej skórze było znamię szybko się powiększające. To znamię po modlitwie zaczęło zmieniać barwę, blednąć i po czterech dniach zniknęło. Lekarz prowadzący tę nastolatkę powiedział, że jest w szoku bo nigdy czegoś takiego nie widział. Widzieliśmy jak Bóg otworzył oko dziewczynie, która była niewidoma przez 30 lat. Widzieliśmy krótsze kończyny które się wyrównywały. Dzisiaj w Świeciu, na oczach wszystkich, Bóg odblokował bark kobiecie, która nie mogła podnieść ramienia. Nawet po pierwszej modlitwie była blokada, a po drugiej modlitwie wszyscy, łącznie z nią, byli w szoku, że to się stało. Tych znaków jest bardzo dużo i to się dzieje praktycznie na każdym wyjeździe.

Podkreślasz to, że każdy chrześcijanin, każdy katolik może robić to samo. Jak coś takiego robić? Jaka jest do tego droga? Czy jest też taka potrzeba aby każdy to robił?

- Według mnie potrzeby wyznacza Pismo Święte, gdzie Pan powiedział „Żniwo jest wielkie, lecz robotników mało”. Jezus dał jedną wytyczną. Powiedział, że te znaki będą towarzyszyć tym, którzy uwierzą. Nie tym, którzy skończą teologię. Nie tym, którzy będą mieć wielkie doświadczenie, a tym którzy uwierzą. Więc jeśli jesteś jak dziecko, masz wiarę, to jest wystarczające, żeby Bóg mógł się tobą posłużyć. Co jest kluczem? Bliska więź z Bogiem. Cuda nie dzieją się dla cudów ale są pewnym znakiem dla niewierzących. Albo są pewnym znakiem dla ludzi, którzy mają mniejszą wiarę, albo po prostu tego potrzebują.

Dzisiaj wielu jest chorych, dlatego Bóg przychodzi z uzdrowieniem jako odpowiedź na to zapotrzebowanie. Robi to dlatego bo nienawidzi naszego bólu i cierpienia. Chce każdemu błogosławić. Tyle, że potrzebuje nas, ludzi, którzy będą w Jego imię te rzeczy robić.

To co robisz jest pewnie niełatwe do zaakceptowania przez wielu katolików, hierarchów kościelnych. Jak z taką posługą wchodzisz do kościołów? Jak jesteś przyjmowany przez księży?

- Przede wszystkim na każdą posługę jestem przez księży zapraszany. Nigdy nie robię samowolki. Zawsze jestem zapraszany pisemnie przez księży, przez proboszczów. Czasami kuria mnie zaprasza, czasami liderzy wspólnot. A jeśli ktoś mnie zaprasza to znaczy, że chyba chce mojej posługi. Ci którzy mnie zapraszają, a jest tych osób bardzo dużo, są zawsze zadowoleni z tego, co Bóg robi.

Nasza wspólnota „Głos Pana” ma też błogosławieństwo księdza biskupa, ksiądz proboszcz mnie błogosławi na każdy wyjazd.

Najbardziej zadowoleni są ci, którzy doświadczają Bożej mocy na tych spotkaniach. Przychodzą do mnie rodziny i dają świadectwo o tym, że mąż i ojciec po jednym spotkaniu został uwolniony z alkoholizmu i nie pije już długi czas. Przychodzą małżeństwa, które nie mogły mieć dzieci, to było niemożliwe a teraz są szczęśliwymi rodzicami. Albo inni słuchali gdzieś mojej konferencji, nauczania, Słowa Bożego i to zmieniło całe ich życie. To są realne zmiany, realne owoce i to najbardziej cieszy. A że ktoś jest przeciwko czemuś to tak było, jest i będzie. Pana Jezusa też ukrzyżowano mimo tego, że nic złego nie zrobił.

Powiedz trochę o sobie. Podkreślasz to, że jesteś normalnym człowiekiem, normalnym chłopakiem. Ale przecież robisz, jak się wydaje, nienormalne rzeczy. Kim jest Marcin Zieliński, skąd się wziął, jak wygląda jego dzień, tydzień…

- W zeszłym roku ukończyłem studia na AWF w Warszawie. Obroniłem magisterkę, zdobyłem dyplom. Sport zawsze był ważny w moim życiu. Przez 10 lat trenowałem piłkę nożną tak półzawodowo, nawet jakoś wiązałem z tym swoją przyszłość. Do dzisiaj to jest moja pasja. Lubię ćwiczyć, lubię biegać, lubię chodzić na siłownię. To jest coś, co jest dla mnie ważne.

Jestem liderem wspólnoty Głos Pana w Skierniewicach, która jest dość spora – ma około 200 osób, także jest co robić na miejscu. Oprócz tego, 2-3 razy w tygodniu jeżdżę po całej Polsce i nie tylko. Byłem już w 10 innych krajach głosić Słowo Boże. Otwierają się kolejne kraje, więc na pracę zawodową jest coraz mniej czasu. Jestem w trakcie zakładania fundacji, żeby po prostu żyć w ten sposób.

Żyjesz jak ewangelista, czy inaczej mówiąc głoszący. Nie myślisz o tym, żeby pójść do jakiegoś zakonu, zostaniu księdzem?

- Nie. Nigdy nie miałem takiego pragnienia. Wręcz przeciwnie – Pan Bóg mi obiecał żonę. Jestem przekonany, że to jest moje powołanie. I myślę, że to jest dzisiaj bardzo potrzebne. Ludzie potrzebują zobaczyć, że są świeckie osoby. Takie same jak oni, że mogą mieć pracę zawodową, że mogą mieć rodzinę i żyć niesamowitym życiem z Bogiem. Myślę, że to jest dzisiaj potrzebne świadectwo.

Jesteś drugi raz w Świeciu. Możesz coś powiedzieć o świecianach, o tych ludziach, których widziałeś trzy miesiące temu i dzisiaj. Są otwarci? Chłonni Boga, czy może masz wrażenie, że Świecie to martwe miasto?

- Żeby powiedzieć coś o mieście to musieliby przyjść ludzie z całego miasta. Ja widziałem tylko pewną grupę ludzi, którzy w moim odczuciu byli bardzo otwarci, bardziej otwarci niż za pierwszym razem. Po listopadowym spotkaniu został uzdrowiony ksiądz proboszcz, który miał problemy z kolanami od 30 lat. Przez uzdrowienie proboszcza ksiądz biskup pobłogosławił to dzisiejsze wydarzenie i to jeszcze bardziej otworzyło ludzi, którzy o tym usłyszeli.

Myślę, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Ważne, aby opowiadać o tym, co się działo, bo dzisiaj zobaczyliśmy wiele Bożej mocy, widzieliśmy jak ludzie byli uzdrawiani, więc niech ta Dobra Nowina idzie dalej. Niech będzie dalej zaniesiona i to będzie z korzyścią dla całego miasta.

A same osoby, które doznały uzdrowienia co powinny z tym zrobić, jak dalej żyć?

- Bardzo ważne jest, żeby dzielić się tym świadectwem, żeby opowiadać o tym, co zrobił Bóg. Myślę, że to jest nasz obowiązek. Jeśli doświadczymy spotkania z Bogiem to powinniśmy tym się dzielić z innymi. Kiedy zostaniemy dotknięci przez Boga powinniśmy trochę przemienić swoje życie i zacząć z Nim żyć na poważnie. Uzdrowienie nie jest celem samym w sobie tylko drogowskazem, który prowadzi do Jezusa.

Gdyby ktoś chciał poczytać, posłuchać Twoich nauczań, potrzebował czegoś więcej…

- Sporo nagrań z konferencji jest na YouTube pod moim nazwiskiem. Można też przyjść tu do Wspólnoty Rodzin w Świeciu, która się modli i uwielbia Boga w taki bardzo żywy sposób. Także jest tutaj dobre miejsce. A mnie można znaleźć w internecie. Można też przeczytać moją książkę, która wyszła niedawno „Rozpal wiarę, a zadzieją się cuda”.

(Krzysztof Nowicki)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (6)

zagizagi

3 2

Co za brednie . 12:53, 06.06.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

ksks

3 2

ciemnogród 13:38, 07.06.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

HazantHazant

1 0

Wreszcie konstruktywne podejście do problemów publicznych szpitali.
Red.naczelny i jego sztuka zadawania pytań są niestereotypowe. 00:07, 08.06.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

AbdullachAbdullach

1 2

Marcin, człowiek który okiełznał moce uzdrawiające?
Pycha, Marcinie, kroczy o krok przed upadkiem. 02:03, 12.06.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

jackjack

1 0

Dobrze, że ktoś nie boi się zamieszczać takich artykułów. To co dla Was jest brednią dla wielu ludzi jest realną zmianą w życiu. Spróbuj gościu od "bredni" żyć kilka dni z bólem kręgosłupa a potem rechocz z Bożego uzdrowienia.
10:35, 28.10.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

CodoTwórcoCodoTwórco

0 0

Wyleczysz mnie z raka? 14:07, 28.10.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%